Z kolarskich tras

July 16th, 2002

Przez dwa dni juniorzy młodsi i juniorzy ścigali się w rejonie Mstowa w IV serii szosowego Pucharu Polski. Zawodnicy z naszego regionu zajęli jednak zarówno w jeździe indywidualnej na czas, jak i wyścigu ze startu wspólnego odległe miejsca.

Kolarze rozpoczęli rywalizację w sobotę, od jazdy na czas ze startem i metą w Małusach Wielkich. W juniorach najlepszy był Maciej Bodnar (Moto Jelcz Laskowice), który uzyskał czas 20:50,40. Z czterosekundową stratą do niego minął linię mety Sławomir Baliński z Pacifiku SMS Toruń. Sławomir Spławiński (Tarnovia Tarnowo Podgórne) okazał się gorszy od lidera o 12 sek. Pierwszy z częstochowskich zawodników był Krzysztof Barczyk, sklasyfikowany dopiero na 29. pozycji (1,51 min straty), 48. Michał Pilarski, a 50. Łukasz Pluta (wszyscy Tramsa Semex Kolejarz Częstochowa). W tej konkurencji wystartowało 65 uczestników.

W juniorach młodszych triumfował Arkadiusz Walny (KTC Konin) z czasem 21:13,07 wyprzedzając Szymona Bieska (Feniks Rydułtowy) i Michała Kurpika (Wrocławski Klub Kolarski). Michał Nabiałek (Scout Częstochowa) zajął 36. miejsce, Łukasz Korzeniewski (Scout) – 38., a Bolesław Siębor (UKS Kolarzyk Częstochowa) – 40. Rywalizowało 58 zawodników.

Jeszcze gorzej poszło naszym juniorom młodszym w wyścigu ze startu wspólnego (kolarze ścigali się na rundzie wiodącej ze Mstowa przez Mokrzesz, Kobyłczyce, Srocko i Siedlec). Najlepszy z nich – Bolesław Siębor zajął 46. miejsce, 55. był Damian Psonka z Błękitnych Marcar Koziegłowy, a 68. Jakub Urbański ze Scouta Witkowice. W tej konkurencji wystartowało aż 141 kolarzy. Zwyciężył Wojciech Urban (Waldex Raszków) przed Łukaszem Kurkowskim (Panorama Warszawa) i Bartłomiejem Kałaską (Sarmata Warszawa).

Jedynym zawodnikiem z naszego regionu, który zmieścił się w PP w drugiej dziesiątce był Rafał Makuch (Tramsa Semex). W juniorach zajął 19. miejsce. Krzysztof Barczyk był dopiero 36., Karol Olejniczak – 55., a Łukasz Pluta – 63.

Barczyk zaatakował na początku wyścigu, lecz ucieczka została niebawem wchłonięta przez peleton. Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów należało do dwójki juniorów Pacyfiku Toruń. Nawet kiedy spadł ulewny deszcz, peletonowi nie udało się odrobić strat. Zwyciężył Baliński wyprzedzając Daniela Byrę. Trzecie miejsce wywalczył Jakub Oborski (Piast Nowa Ruda) samotnie dojeżdżając do mety.

Autor artykułu: KRZYSZTOF SULIGA

Po pożarze

July 15th, 2002

Piątkowy pożar magazynu i hurtowni przy ul. Jagiellońskiej wyrządził ogromne szkody. Nadal nie są znane szczegółowe szacunki, lecz straty mogą sięgnąć nawet 10 mln zł. Oprócz systemów grzewczych i instalacji sanitarnych, w budynku znajdował się także sprzęt AGD, m.in. pralki i lodówki.

Jak się dowiedzieliśmy, były w nim również butle acetylenowe używane do spawania podczas robót remontowych. Na szczęście nie doszło do wybuchu. Towar i budynek były ubezpieczone, lecz suma odszkodowania na pewno nie pokryje strat. Magazyn przeznaczony zostanie do rozbiórki.

Autor artykułu: (su)

Korki na ul. Chorzowskiej

July 15th, 2002

W Katowicach nadal największe kłopoty i utrudnienia są na ul. Chorzowskiej i Brackiej z powodu budowy Drogowej Trasy Średnicowej. Tutaj kierowcy muszą się liczyć z korkami, zwężeniami oraz objazdami. Także spore zamieszanie powoduje przebudowa rond na osiedlu Tysiąclecia, ale te prace są już na ukończeniu. Utrudnienia czekają na kierowców także na ul. Boya-Żeleńskiego w Kostuchnie oraz placu Batalionów Chłopskich w Giszowcu. Lada dzień ruszy przebudowa skrzyżowania ul. Medyków i Panewnickiej i ten rejon powinni szczególnie omijać kierowcy, bowiem choć prace będą wykonywane przy zachowaniu ruchu, to przejazd będzie mocno utrudniony. Będą także prowadzone prace na ul. Glebowej w Ochojcu oraz na ul. Kościuszki, w rejonie ul. Rzepakowej – drogowcy zamierzają wymieniać tu dylatacje. Trwa także budowa nowych chodników wzdłuż ul. Kościuszki.

- Po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na wyróżnienie miejsc specjalnych, czyli przejść dla pieszych i przystanków. Niektórym osobom to się nie podoba, ale uważamy, że na tak ruchliwej arterii oznaczenie miejsc, w którym kierowcy muszą zachować wyjątkową ostrożność jest ważne. Zamierzamy robić podobnie w innych punktach miasta i na głównych ulicach – wyjaśnia Andrzej Gawroński, dyrektor Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Katowicach.

Pasy dla pieszych zostały wyróżnione beżową kostką, natomiast przystanki trójkolorową mozaiką. Pastelowe kwadraty mocno odcinają się od szaro-bordowej kostki chodnikowej.

Natomiast w Mysłowicach największe utrudnienia czekają na kierowców na ul. Janowskiej i warto korzystać z objazdu ul. Obrzeżną Zachodnią. Drogowcy intensywnie remontują także ul. Świerczyny, która na ponad kilometrowym odcinku jest zamknięta dla ruchu. Ruch odbywa się bocznymi uliczkami.

Autor artykułu: (BL)

Policja na wodzie

July 15th, 2002

Śląska policja rozpoczęła wzmożone patrole zbiorników wodnych. Na większych akwenach pieszych funkcjonariuszy wspomagają mundurowe załogi łodzi motorowych. Motorówki można zobaczyć w katowickiej Dolinie Trzech Stawów, a także po raz pierwszy od kilku lat na Zalewie ,Sosina” w Jaworznie.

- Pływający patrol dysponuje sprzętem reanimacyjnym. Potrafi też sprawnie udzielić pierwszej pomocy tonącemu. Dzięki motorówce niejednokrotnie może do niego dotrzeć znacznie szybciej niż ratownik z brzegu – zaznacza podkom. Jacek Sowa, rzecznik jaworznickiej KMP.

Autor artykułu: (mru)

Wieżowiec w ogniu

July 12th, 2002

- Było około 23.00, kiedy moja mama zawołała, że u Tomka się pali. Pożar wybuchł w mieszkaniu nad nami. Słyszeliśmy jak Tomek krzyczy. Szybko wstałem i pobiegłem po dwóch kolegów. – opowiada Jacek Kupis.

5 lipca w mieszkaniu na dziewiątym piętrze wieżowca przy ul. Armii Krajowej wybuchł pożar. W tym czasie przebywała tam jedna osoba 26-letni mężczyzna.

- Wraz z bratem podbiegliśmy pod jego drzwi. Widzieliśmy wydobywający się dym. Kiedy je wyważyliśmy, Jacek pobiegł do swego mieszkania i powiedział Tomkowi, że już może wyjść, że drzwi są otwarte. Tomek wybiegł, miał poparzoną twarz i ręce. Teraz przebywa w szpitalu – mówi Jerzy Gołba.
W ciągu kilku minut pod bokiem zjawili się strażacy, odcięto dopływ gazu i prądu. Ewakuowano także część mieszkańców.

- Zostaliśmy w budynku, bowiem wraz z nami mieszka niepełnosprawna mama poruszająca się na wózku inwalidzkim. Baliśmy się wyprowadzać ją na korytarz zwłaszcza, że windy nie funkcjonowały, a cały korytarz był zasnuty dymem. Aby nie dostawał się on do mieszkania obłożyliśmy drzwi mokrymi szmatami – wspomina Tadeusz Bocheński. Zagrożone było również starsze małżeństwo zajmujące mieszkanie na jedenastej kondygnacji.

Na miejsce pożaru wezwanych zostało pięć jednostek straży oraz wóz z drabiną, która sięga jedynie do dziewiątego piętra.

- Od kilku lat dobijamy się o wóz, który byłby wyposażony w 37 metrową drabinę. Przecież mamy w Tychach budynki mieszkalne mające 54 metry wysokości. Jest to jednak bardzo kosztowna inwestycja. Zakup takiego wozu to koszt 2 mln złotych – mówi Kazimierz Utrata komendant PSP w Tychach.
Drabina, którą dysponuje tyska jednostka jest nie tylko za krótka, ale również wysłużona – ma 25 lat. Najbliższa jednostka, która dysponuje podnośnikiem sięgającym 15 kondygnacji jest to specjalistyczna jednostka z Katowic-Piotrowic.

- Podczas pożaru liczy się każda minuta, a czas dojazdu to nawet 40 minut. W Tychach bloki wyposażone są w suche piony, niekiedy są niestety niesprawne. Zgodnie z nowymi normami budynki wysokie winny mieć tzw. mokre piony, czyli poprowadzoną wewnątrz budynków instalację wodną pod odpowiednim ciśnieniem – mówi K. Utrata.

Po pożarze na korytarzu pozostały osmolone ściany i drzwi. W samym mieszkaniu spłonęło doszczętnie wszystko. Straty w nim oszacowano na 80 tys. złotych. Ucierpieli również sąsiedzi z niższych kondygnacji, bowiem ogień stopił plastikowe rury instalacji wodnej zalewając ich mieszkania.

– Najważniejsze jest to, że nikt nie zginął – powtarzają zgodnie mieszkańcy.

Autor artykułu: (bj)

Więcej w portfelu pacjenta

July 12th, 2002

Od dziś tanieje część leków wydawanych na receptę. Niektóre preparaty wracają na listy refundacyjne.

Minister zdrowia Mariusz Łapiński podpisał 5 czerwca aneksy do list leków refundowanych, które dzisiaj wchodzą w życie.

- Zmiany dotyczą 340 preparatów. Wszystkie są korzystne dla pacjentów – poinformowała ,DZ” Renata Furman, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Zdrowia.

Skorzystają m.in. chorzy na astmę, cukrzycę i nowotwory.

Autor artykułu: (mam)

Szybkie życie śląskich motocyklistów

July 12th, 2002

Latem ulicami śląskich miast przejeżdżają grupy fantazyjnie ubranych motocyklistów. Wśród nich są biznesmeni, urzędnicy, lekarze, ekonomiści. Po pracy ściągają garnitur, zakładają skórzany uniform i wyruszają przed siebie.

- Ukończyłem krakowską Akademię Górniczo-Hutniczą, a potem zostałem przyjęty do dużej niemieckiej firmy. Oczywiście mam samochód. Ale w wolnych chwilach jeżdżę ,chopperem”, czyli ciężką maszyną z przedłużonym zawieszeniem (wysuniętym przednim kołem). Kupiłem 9-letni motor, który wyremontowałem. Ludzie o podobnych zainteresowaniach spotykają się m.in. przy zajazdach na trasie z Gliwic do Mikołowa czy na Wiślance przed Katowicami – opowiada Jerzy Gołąb, mieszkaniec Trzebini, często pożyczający motor… swojemu ojcu.

- O popularności takiej formy rekreacji świadczy fakt, że w Katowicach jest zarejestrowanych 2,7 tys. motocykli – dodaje Waldemar Bojarun z katowickiego magistratu.

- Ze Śląska przyjeżdża do nas wielu miłośników zabytkowych motocykli. Tak było również na giełdzie przed tygodniem. Hobby nie jest tanie, bo odrestaurowany motor dobrej marki kosztuje czasem ponad 50 tys. zł, a najnowszy harley 107 tysięcy – przyznaje Marcin Kociubiński z ,Motor Weteran Bazar” w Łodzi.

Najczęściej wyznacznikiem pozycji posiadaczy ,chopperów” nie jest cena pojazdu, ale jego ,bajerancki” wygląd. Inaczej postrzegają to właściciele ,ścigaczy”, czyli sportowych maszyn.

- Z powodu rozwijanej szybkości mówią o nas ,szlifierki” albo… ,dawcy organów”. To bzdury. Uważam, że duża prędkość sprzyja koncentracji. Człowiek musi wtedy uważać – deklaruje Michał z Siemianowic Śląskich.

- Mam kumpli w klubach motocyklowych. Goście są w porządku. Robią zloty, fascynują się swoimi maszynami, lubią dziewczyny i dobrą zabawę – mówi Grzegorz z Katowic. – Ale dostałem też propozycję przyłączenia się do nieformalnej grupy motorowej. Okazała się jakąś bojówką. Przez dwa lata każdy członek jest tam ,żołnierzem”. Główny cel stanowi dokopanie komuś z konkurencyjnego gangu. Podziękowałem za taką znajomość.

Na Śląsku zalety motorów docenili także stróże prawa.

- Każdy funkcjonariusz policji drogowej musi mieć prawo jazdy kategorii A, uprawniające do prowadzenia motocykla. Posiadamy parę niezłych motorów, które przy zatłoczonych drogach nierzadko okazują się jedynym sposobem szybkiego dotarcia na miejsce wypadku – relacjonuje podinspektor Ryszard Pawlak, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego gliwickiej policji. – Motocykliści w mundurach są bardzo skuteczni. Raczej nie ucieknie im żaden pirat drogowy.
Często ,ścigacze” drwią sobie z mundurowych stojących obok wysłużonych polonezów. ,Ścigacz” do 100 km/h rozpędza się w niespełna 3 sekundy.

Czasami pewnych siebie motocyklistów spotykają jednak przykre niespodzianki. W tym tygodniu ufny w możliwości swojej wyjątkowo szybkiej maszyny młody człowiek zignorował funkcjonariuszy na motocyklach. Po szaleńczym pościgu policjanci dopadli uciekiniera, wyrwali mu kluczyk ze stacyjki i kazali pchać ciężki motocykl w kierunku parkingu… odległego o ponad 200 metrów, pod górkę. Nie możemy podać nazwy miasta, bo funkcjonariusze nie byli do końca w zgodzie z przepisami, ale my przyznajemy im pochwałę za prewencyjne działania wychowawcze.

Autor artykułu: DARIUSZ KRAWCZYK

Utopiony kapitał

July 11th, 2002

Agencja Rozwoju Lokalnego, która przejęła od Stalexportu większościowy pakiet akcji Huty Ostrowiec, chce się wycofać po ogłoszeniu upadłości świętokrzyskiej firmy. Stalexport domaga się należnych mu 80 mln zł, twierdząc, że transakcja doszła do skutku.
Na początku kwietnia Agencja Rozwoju Lokalnego powiązana z władzami miasta przejęła kontrolę nad Hutą Ostrowiec – odkupiła od Stalexportu 68 proc. jej akcji. W związku z nieprzyjęciem huty do koncernu Polskie Huty Stali, zarząd przedsiębiorstwa wystąpił z wnioskiem o upadłość. Sąd Rejonowy w Kielcach ogłosił ją 5 lipca.

Według kwietniowego bilansu otwarcia, Huta Ostrowiec ma 707 mln zł długów, z tego 234,7 mln zł to zobowiązania handlowe, 135,6 mln zł – z tytułu podatków i ubezpieczeń społecznych, 317,3 mln zł – to kredyty i pożyczki, a 9,2 mln zł – zobowiązania wobec 2100 pracowników. Przychody ze sprzedaży w pierwszym kwartale b.r. spadły o 30 proc.

Stalexport podpisał z komunalną Agencją w Ostrowcu Świętokrzyskim umowę sprzedaży prawie 68 proc. akcji Huty Ostrowiec za 133 tys. zł, zobowiązał się umorzyć hucie 85 mln zł, a 80 mln zł ARL miała mu zwrócić w latach 2004-2009 r. gotówką lub wyrobami huty. Stalexport zaangażował w Hucie Ostrowiec w formie kapitału i wierzytelności 420 mln zł – dotąd tracąc około 340 mln zł. Zerwanie umowy przez ARL zmusi spółkę do utworzenia dodatkowej rezerwy, co źle wpłynie na jej giełdowy wynik.

- Będziemy robić wszystko w celu otrzymania 80 mln zł należności. Umowa z ARL powinna być zrealizowana, bo spełniono jej postanowienia – powiedział dyrektor Marek Cywiński ze Stalexportu. – W hucie trwało postępowanie układowe, nie zostało ono zawieszone. Mamy więc również wątpliwości co do postawienia spółki w stan upadłości.

Autor artykułu: (BS)

A Kołodko milczy

July 11th, 2002

Milczenie Grzegorza Kołodki jest, zdaniem większości analityków, nieodpowiedzialne. Tworzy pole do spekulacji na temat przyszłości rynków finansowych, gospodarki kraju, wydatków z budżetu, ale też zapędza ludzi do kantorów po drożejącą walutę obcą.

Czy Grzegorz Kołodko spowoduje ożywienie gospodarcze w Polsce, nie czekając na poprawę sytuacji w USA i Unii Europejskiej? Czy też będzie zapamiętany jako ten, który uwikłał się w konflikt z RPP i doprowadził do znacznego wzrostu wydatków państwa i podniesienia poziomu inflacji (nawet do 10 proc.) po tym, jak sięgnęła ona rekordowo niskiego poziomu 2 proc.? Rynek walutowy na wieść o kandydaturze prof. Kołodki na stanowisko ministra finansów zareagował gwałtownym spadkiem wartości złotego w stosunku do dolara i euro. Trend ten utrzymuje się, ponieważ nadal panuje niepewność co do szczegółów polityki gospodarczej, jaką będzie prowadził wicepremier Kołodko. Od kilku dni inwestorzy zagraniczni wycofują się z naszego rynku, przez co złoty traci na wartości. Wtorkowe notowania polskiej waluty sięgnęły najniższego poziomu od połowy listopada 2000 r. Cena dolara wyniosła 4,24 zł, a euro 4,20 zł. Co dalej?

Droższe kredyty?

- W związku ze spadkiem wartości złotego zostały podniesione międzybankowe stopy procentowe. Będzie to oznaczać wzrost cen kredytów – ostrzega Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. – Mogą wzrosnąć też ceny towarów importowanych, np. ropy, co w konsekwencji doprowadzi do podwyżki cen benzyny.

Zaniepokojenie inwestorów wywołały wypowiedzi Kołodki jeszcze sprzed nominacji na ministra. Dewaluacja złotego o 15 proc., usztywnienie nowego kursu w ramach systemu zarządzania walutą, związanie go na stałe z euro, obniżenie stóp procentowych do 5-8 proc., podatek importowy – tak brzmiały propozycje, które minister zgłosił na wiosnę na łamach jednej z ogólnopolskich gazet.

Dr Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjna SA, nakreślił dla Czytelników ,DZ” scenariusz możliwych wydarzeń w finansach i gospodarce.

Marzenia i realia

Kołodko chce osłabienia złotego do 4,35 zł za euro i 4,70 zł za dolara. Można to osiągnąć mechanizmami rynkowymi albo poprzez dokonanie dewaluacji złotego o 15 proc., czego zwolennikiem jest Grzegorz Kołodko – ale na to musi mieć zgodę NBP. Postulat ten wygląda mgliście, ponieważ zarówno przedstawiciele Ministerstwa Finansów, jak i NBP dementowali pogłoski na temat takich planów. Z kolei obniżenie stóp procentowych do 5-8 proc. jest realne, jeśli tylko prof. Grzegorz Kołodko przekona RPP, że potrafi uporządkować stan finansów państwa, nie doprowadzając do znacznego wzrostu deficytu budżetowego oraz długu publicznego.

Wprowadzenie podatku importowego dałoby budżetowi państwa dodatkowe przychody, zadowoliłoby PSL, co oznacza, że jest realne. Kołodce nie uda się natomiast obniżenie podatków i uproszczenie systemu podatkowego. W obecnej sytuacji finansów państwa potrzebny mu będzie każdy grosz. Rząd ma wiele tzw. wydatków sztywnych – wynoszą 70 proc. budżetu. Wreszcie – RPP raczej nie zgodzi się na radykalną obniżkę stóp procentowych bez dyscypliny fiskalnej, której prof. Kołodko nie zapewni. Konflikt między tymi instytucjami może się więc zaognić.

Kieszeń Kowalskiego

- Obecna sytuacja gospodarcza jest bardzo napięta i konieczne jest jej uporządkowanie. Nie wydaje się, aby powierzenie stanowiska ministra finansów prof. Grzegorzowi Kołodce zapewniło tak potrzebny spokój i stabilizację – uważa dr Mbewe.

Obniżenie wartości złotego w stosunku do euro oznacza znaczny wzrost kosztów obsługi kredytów oraz wzrost kosztów produkcji – szczególnie dla importerów surowców. Powiązanie kursu złotego z kursem euro może natomiast zmniejszyć nagły wzrost kosztów. Aby udało się osiągnąć wzrost gospodarczy w postępie: 3-5-7 proc. PKB w kolejnych latach od 2003 r., konieczne jest zwiększenie popytu konsumpcyjnego i inwestycyjnego krajowego oraz zagranicznego. Jeśli Kołodce uda się przekonać RPP do obniżenia stóp procentowych, a banki obniżą oprocentowanie kredytów, nie odczujemy, mając kredyty denominowane w euro, takiego skoku walutowego. Natomiast ta sytuacja może spowodować spadek importu. Ludzie zaczną kupować towary krajowe, co zwiększy krajowy popyt i przyczyni się do wzrostu PKB. Osłabienie złotego spowoduje wzrost opłacalności eksportu.

Spadek stóp procentowych do 5-8 proc. spowoduje też, że kredyty staną się atrakcyjne dla przedsiębiorców, którzy zaczną inwestować w nowe projekty. Przy wzroście konsumpcji krajowej mogłoby też dojść do spadku bezrobocia. Realizując propozycje prof. Kołodki, Polska może jednak mieć problemy ze spełnieniem podstawowych kryteriów z Maastricht, jakimi są: niska inflacja i poziom długu publicznego bez przekroczenia 60 proc. PKB.

Autor artykułu: BEATA SYPUŁA

Cień na wagę zdrowia

July 11th, 2002

Trwające od kilku dni upały dały się we znaki zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Temperatura powietrza w Katowicach znacznie przekroczyła wczoraj 30 stopni Celsjusza. Dziś powinno zacząć się niewielkie, dwudniowe ochłodzenie. Termometry pokażą najwyżej 24. kreskę. Jednak weekend znów zapowiada się gorąco. Tymczasem do szpitali oraz przychodni trafiło już sporo osób, którym zaszkodził nadmiar słonecznych promieni. Do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Matki i Dziecka przywieziono malców z poparzeniami nawet II stopnia.

- Ostatnio najwięcej wezwań mamy do zasłabnięć. Zdarzają się też udary słoneczne. Upalna pogoda doskwiera głównie starszym, dzieciom oraz cierpiącym na choroby układów krążenia i oddechowego. Sygnałem, iż po pobycie na słońcu dzieje się coś złego oprócz zaczerwienionej skóry są bóle lub zawroty głowy, mdłości, dreszcze, a także uczucie niepokoju – wyjaśnia Barbara Okońska, lekarz dyżurny katowickiego Pogotowia Ratunkowego.

Przetrwać upały pomaga unikanie wysiłku i zwiększenie ilości spożywanych płynów. Dorośli powinni wypijać około 3 litrów napojów. Najlepiej wybierać niegazowane i niezbyt słodkie, o pokojowej temperaturze. Nie powinno się także wystawiać na słońce od godz. 10 do godz. 17. Spore znaczenie ma też właściwy ubiór. Podczas gorących dni sprawdzają się lekkie, przewiewne ubiory w jasnych kolorach. Koniecznie trzeba chronić głowę. Przydają się okulary przeciwsłoneczne oraz ochronne kremy z odpowiednimi filtrami. Maluchy nawet kąpieli w basenach powinny zażywać w koszulkach.

- Warto pamiętać, że w przypadku dzieci konieczne jest zachowanie szczególnej ostrożności. Nie wolno zostawiać wózka z maluszkiem na słońcu – ,bo jak się opali, to zdrowo wygląda”. Nawet niemowlaki można też ubierać w koszulki z krótkimi rękawami. Dobrze jest również zastosować lekką dietę i pamiętać, aby częściej odświeżać się pod prysznicem – wylicza Barbara Bochnia, ordynator oddziału ratunkowego w GCZDiM w Katowicach.

Zapowiadane na dziś ochłodzenie nie wszystkim przyniesie ulgę. Z powodu burz i skoków ciśnienia nie najlepiej mogą się czuć przede wszystkim homeopaci i osoby cierpiące na reumatyzm.

- Na pocieszenie wszystkim cierpiącym z powodu wysokich temperatur mogę powiedzieć, że bywało znacznie gorzej. Rekord wynosi 42 stopnie Celsjusza. Padł w 1921 roku w Pruszkowie koło Opola. Na terenie obecnego woj. śląskiego najgoręcej, bo aż 37 stopni, było 10 lat temu w Bieruniu oraz 8 lat temu w Rybniku – mówi Janusz Jawor z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Katowicach. .

Autor artykułu: (mru)